Dziki w Milowicach

Stada dzików pojawiły się w parku w Milowicach. Na terenach leśnych w Sosnowcu jest około 50 tych zwierząt. Warto więc zachować ostrożność/.

Lidia Razowska-Jaworek pokazuje ślady zwierząt w Milowicach (© Grzegorz Goik)

Mieszkańcy dzielnicy Milowice są przerażeni. Od kilkunastu dni podczas spacerów w parku leśnym widują dziki. I to nie pojedyncze sztuki, a całe stadka.

– Parę dni temu jechałam samochodem około godziny 18 i przy drodze zobaczyłam siedem dzików, takie dosyć duże okazy – mówi pani Lidia Razowska-Jaworek.

– Jestem tym przerażona, ponieważ często z dziećmi chodzimy na spacery do parku, ostatnio na sanki. Również wiele osób spaceruje tam z psami. A jak wiadomo dziki są agresywne właśnie w stosunku do psów – dodaje mieszkanka Milowic.



Ostra zima sprawia, że dziki coraz częściej podchodzą bliżej miejsc, gdzie mieszkają ludzie.

– Dzików faktycznie jest coraz więcej – mówi Dariusz Kalarus, łowczy z Sosnowca. Na terenach leśnych w Sosnowcu jest ich około 50. Drugie tyle koczuje już przy terenie podmiejskim. Wpływ na rozmnażanie dzików ma na pewno fakt, że kiedyś locha miała pierwsze młode w wieku 3-4 lat. Teraz może mieć już nawet w pierwszym roku życia. Problem jest poważny i narasta. Bo chociaż dzik sam z siebie człowieka nie zaatakuje, to może to zrobić, kiedy jest ranny.

– W Katowicach próbowano usypiać dziki i wywozić je poza miasto. Na dłuższą metę to jednak nie rozwiąże problemu, bo dziki wracają. Wracają do miejsc, gdzie mogą znaleźć pożywienie. Rozwiązań bardziej drastycznych, czyli odstrzału staramy się unikać, bo w rejonie miejskim nie mamy pozwolenia na tego typu działania – tłumaczy łowczy.

Jego zdaniem jedynym dobrym rozwiązaniem w tej sytuacji jest tworzenie tzw. pasów zaporowych.

– Pas zaporowy tworzymy wyznaczając odcinek lasu, który posypujemy paszą, pszenicą, burakami. Niestety mamy zbyt mało paszy. Pokrywamy koszty z indywidualnych dotacji. Zwróciliśmy się o pomoc do urzędu miejskiego. Już dwadzieścia ton kukurydzy na rok sprawiłoby, że ilość pasów zaporowych byłaby idealna. Usłyszeliśmy jednak, że pieniędzy brakuje – mówi łowczy.

Jak wyjaśnia Grzegorz Dąbrowski, rzecznik prasowy UM w Sosnowcu, faktycznie taka prośba została skierowana.

– Niestety, zlikwidowany został fundusz, z którego tego typu dotacje były udzielane. Zaproponowaliśmy jednak, aby koło łowieckie zwróciło się jeszcze raz do gminy, w ramach programu współpracy z organizacjami pozarządowymi, bo z tego programu jest szansa na takie dofinansowanie. Nie dostaliśmy takiego wniosku, ale czekamy i na pewno będzie rozpatrzony – dodaje Dąbrowski.