Monthly Archives: Luty 2012

Mieszkańcy milowickich „Betonów” uważają, że przejście dla pieszych prowadzące na ich osiedle z przystanku tramwajowego jest niebezpieczne. – Prawie niemożliwe jest przejście po pasach na przystanek bez nagłego i zdecydowanego wejścia na jezdnię i zmuszenia kierowców, aby się zatrzymali. Kierowcy nie zatrzymują się i nawet nie zwalniają, nie wspominając o przekraczaniu dozwolonej prędkości – pisze w liście do naszej redakcji Przemysław Gawron.

Czytelnik dodaje, że w ostatnim czasie problem się nasilił. Z powodu remontu wiaduktu nad DK 86 wielu kierowców omija korki jadąc właśnie ulicą Baczyńskiego. Robert Dworak z Wydziału Organizacji Zarządzania Drogami i Ruchem Drogowym sosnowieckiego Urzędu Miasta odpowiada, że urzędnicy cały czas monitorują stan przejścia.

– Nie jest to droga o wielkim natężeniu ruchu. Nie możemy też zamontować tam progów zwalniających, bo kursują tam autobusy. Na pewno uzupełnimy oznakowanie drogi. Być może powstanie tam sygnalizacja, ale najpierw musimy sprawdzić jej zasadność – wyjaśnia.

Źródło: Dziennik Zachodni

Chcę zwrócić uwagę na przejście dla pieszych w Sosnowcu-Milowicach (Betony, przystanek tramwajowy przy Biedronce ) na ul. Baczyńskiego. Chodzi o to, że jest prawie niemożliwe przejście po pasach na przystanek, aby wsiąść do tramwaju lub na odwrót, bez nagłego i zdecydowanego wejścia na jezdnię i zmuszenia kierowców, aby się zatrzymali. Kierowcy nie zatrzymują się i nawet nie zwalniają ( nie wspominając o przekraczaniu dozwolonej prędkości ) przed przejściem i przystankiem, choć tramwaj stoi na przystanku.

Problem szczególnie nasila się w godzinach porannych, kiedy dzieci z osiedla Betony jadą do szkoły, a wielu ludzi ( większość w podeszłym wieku ) próbuje dostać się do przychodni w Milowicach. W tych godzinach wielu kierowców – z uwagi na przebudowę wiaduktu nad trasą ekspresową – wybiera drogę przez Milowice do Katowic. Zdarza się ogromnie rzadko, aby jakiś kierowca zatrzymał się sam. Raczej są nikłe szanse na sygnalizację świetlną w tym miejscu, ale może coś pomogłyby progi zwalniające. Przydałaby się też od czasu do czasu obecność policji w tym miejscu, a nie pod McDonald’sem – obok Shella.

Źródło: Dziennik Zachodni / list od czytelnika