Monthly Archives: Luty 2009

W katowickim sądzie leżą dwa wnioski o upadłość Dudy-Bis z Sosnowca, jednego z największych zakładów mięsnych w Polsce (niepowiązany z giełdowym PKM Duda). Zadłużona na ponad 150 mln zł firma nie musi jednak upaść. BBI Capital NFI, jej mniejszościowy udziałowiec, twierdzi, że można ją wyprowadzić na prostą. Stawia jednak twarde warunki gry – czytamy w Pulsie Biznesu.

– Odzyskamy zainwestowane pieniądze (jesteśmy zabezpieczeni na prywatnym majątku Mariana Dudy, Małgorzaty Dudy i Michała Dudy). Chcielibyśmy jednak uniknąć czarnego scenariusza, jakim jest upadłość likwidacyjna firmy Duda-Bis i wpędzenie Mariana Dudy i jego rodziny w długi do końca życia. Ten zakład można wyprowadzić na prostą. Jesteśmy nawet gotowi go dofinansować. Warto pamiętać, że w grupie działa m.in. firma Duda Market, prowadząca sieć około 30 sklepów firmowych, która zarabia sporo gotówki – mówi Piotr Karmelita, członek zarządu BBI Capital NFI.

Jego zdaniem, główny zakład Dudy-Bis może wypracować co najmniej 15-20 mln zł zysku netto i 450 mln zł sprzedaży rocznie. Rozwój produkcji hamuje obecnie m.in. brak kapitału obrotowego.

– Chcemy namówić Mariana Dudę do porozumienia z bankami. Musi jednak puścić stery w firmie, zrezygnować ze swoich ambicji i pozwolić zrestrukturyzować spółkę ludziom, którzy się na tym znają. Miałby wtedy szansę zarobić na jej sprzedaży w przyszłości i wyjść z tej opresji cało, a my na swojej inwestycji w Dudę-Bis moglibyśmy dobrze zarobić. Upadłość firmy to kiepskie wyjście – przekonuje Piotr Karmelita.

Zarząd Dudy-Bis twierdzi, że wysłał bankom (m.in. Raiffeisen, ING) projekt porozumienia, lecz nie może się doczekać odpowiedzi. Sugeruje, że banki grają na czas i czekają na upadłość firmy.

BBI, który zainwestował w Dudę-Bis 20 mln zł i objął 19 proc. jej udziałów, nie zamierza biernie czekać na rozwój wypadków.

– Marian Duda, wbrew naszej umowie, przeniósł dużą część udziałów Dudy-Bis (60 proc.) na Renatę Oleksiak, swoją konkubinę. Później wyprowadził sprzedaż produktów, umowy z sieciami itd. z Dudy-Bis do firmy Duda Logistic, której właścicielką także stała się Renata Oleksiak. Jakby tego było mało, właśnie dowiedzieliśmy się, że wyprowadził też z firmy znaki towarowe i przeniósł je na firmę Renmar, która również należy do tej pani. Dzięki temu w razie upadłości będzie mógł zlecić produkcję pod swoją marką w dowolnym zakładzie mięsnym. W firmie Duda-Bis zostały już więc tylko mury, maszyny i pracownicy. Naszym zdaniem, wyprowadzanie majątku z firmy w jej obecnej sytuacji finansowej jest działaniem bezprawnym i zamierzamy je zaskarżyć – zapowiada Piotr Karmelita.

Zakłady mięsne Duda-Bis w 2005 r. zaciągnęły kredyty w trzech bankach: Raiffeisen Bank Polska, ING Bank Śląski oraz DnB Nord. Łącznie pożyczyły wtedy 120 mln zł na inwestycje i planowały wielką ekspansję rynkową. Dwa lata później zaczęły się problemy ze spłatą długów. Pod koniec 2008 r. zarząd firmy przedstawił bankom program restrukturyzacji, który jednak wierzyciele odrzucili i wypowiedzieli jej umowy kredytowe. Teraz firmie grozi upadłość likwidacyjn.

Źródło: Puls Biznesu

Na ostatniej komisji sportu Forum dla Zagłębia Dąbrowskiego Sosnowiec przedstawiło radnym koncepcję Centrum Tenisowego w dzielnicy Sosnowca Milowicach. Pomysł z powstaniem w miejscu starego boiska piłkarskiego takiego obiektu nie jest nowy. Niestety do tej pory nie udało się go zrealizować. W tegorocznym budżecie znalazły się jednak pierwsze środki na rozpoczęcie prac nad tą inwestycją.

FdZD Sosnowiec postanowiło włączyć się w dyskusję na temat kształtu całego kompleksu sportowego, przygotowując własną wizję tego miejsca. Pomysł był konsultowany z wieloma osobami ze środowiska tenisowego Zagłębia Dąbrowskiego. W efekcie powstała wizualizacja, którą organizacja zaprezentowała podczas komisji. Koncepcja otrzymała nazwę ?Zagłębiowskie Centrum Tenisowe?.

Składać by się ono miało z kortu centralnego z 970 miejscami dla kibiców, czterech kortów odkrytych, hali tenisowej oraz parkingów i drogi dojazdowej. W pierwszym etapie powstałby właśnie infrastruktura drogowa i hala o wymiarach 37X80 m (2960 m2) mieszcząca cztery korty tenisowe, trzy korty do squasha i zaplecza. Parkingi pomieściłby około 50 aut.

W przypadku większych imprez obiekt korzystałby z parkingu przy giełdzie elektronicznej. Tak wszechstronny ośrodek pozwoliłby nie tylko na uprawiania sportów rakietowych w komfortowych warunkach, ale również organizację zawodów sportowych i turniejów mistrzowskich – tak dla zawodowych graczy jak i amatorów np. ogólnopolski turniej parlamentarzystów, samorządowców, biznesmenów, dziennikarzy, lekarzy etc.

Trzeba w tym miejscu powiedzieć, że taki obiekt świetnie promowałby miasto i region poprzez tę szlachetną, a zarazem masową dyscyplinę jaką jest tenis ziemny, ale też byłby przyczynkiem do stworzenia profesjonalnego tenisa w Sosnowcu i Zagłębiu – początkiem tworzenia się środowiska z którego wyrastają mistrzowie jest odpowiednia infrastruktura i możliwość obcowania ze sportem na poziomie mistrzowskim.

Jednocześnie położony został nacisk na to aby obiekty były dostępne dla młodzieży szkolnej i mieszkańców za cenę dostosowaną do realiów ekonomicznych naszego miasta i regionu…

Koncepcję wraz z przykładowymi kosztorysami przekażemy naczelnikowi wydziału Sportu i kultury fizycznej oraz dyrektorowi MOSiRu, którego radni zobowiązali do przygotowania różnych wariantów tego obiektu sportowego oraz szczegółowych wyliczeń.

Źródło: www.gazetasosnowiec.pl

Zanim do sądu trafił wniosek o upadłość zakładów, chęć ich przejęcia zgłosił potężny niemiecki inwestor. Banki odrzuciły ofertę – pisze Puls Biznesu.

W sporze między właścicielami zadłużonych na blisko 140 mln zł zakładów Duda-Bis z Sosnowca, a ich głównymi wierzycielami (Raiffeisen Bank Polska, ING Bank Śląski oraz DnB Nord) na razie trwa wojna pozycyjna. Obie strony pertraktują w sprawie sposobu wyjścia z impasu, lecz stawiają sobie nawzajem trudne do zaakceptowania warunki.

Z nieoficjalnych informacji „PB” wynika, że obecnie kością niezgody jest kwestia umorzenia odsetek od udzielonych kredytów. Zarząd Duda-Bis chce umorzenia całości odsetek, a banki są gotowe umorzyć jedynie ich część. To jednak tylko jeden z wielu spornych punktów negocjowanego porozumienia restrukturyzacyjnego. Sytuacja zmienia się w tej sprawie z dnia na dzień i nie zanosi się, na szybkie rozstrzygnięcie. Równolegle, na światło dzienne wychodzi jednak coraz więcej faktów odsłaniających kulisy dramatycznej walki o uratowanie firmy.

– We wrześniu 2008 r. zarząd naszej firmy podjął intensywne starania w celu pozyskania inwestora strategicznego. Objechaliśmy całą Europę, rozmawialiśmy też z wieloma firmami działającymi w Polsce. Na przejęcie naszego zakładu mięsnego, który jest największym tego typu obiektem w Polsce (8 ha pod dachem), nie zdecydowali się wtedy najwięksi przetwórcy, jak Animex, czy Sokołów. Pierwszy tłumaczył, że w związku z kryzysem jego właściciel wstrzymał na jakiś czas wszelkie przejęcia, a drugi, że ma jeszcze dość własnych, nie wykorzystywanych mocy przerobowych. Zainteresowany przejęciem naszej firmy był za to Tönnies Fleisch, numer jeden na rynku niemieckim – mówi Krzysztof Woźnica, wiceprezes Duda-Bis.

Niemcy byli poważnie zainteresowani zakupem Dudy-Bis. – Zaoferowali przejęcie firmy w zamian za natychmiastową spłatę naszego zadłużenia (z 50-procentową jego redukcją przez banki) i 20 mln EUR dofinansowania dla naszej grupy (m. in. na rozruch naszych dwóch wygaszonych ubojni). Marian Duda, był gotów sprzedać swoje udziały w spółce za symboliczne 1 eur , żeby ją uratować i dać możliwość rozwoju pod skrzydłami silnego inwestora. Nie chciał się jednak rozstawać z firmą, lecz zostać w niej na kontrakcie menedżerskim. Niestety, banki nie podjęły tematu i nic z tego przejęcia nie wyszło – mówi Krzysztof Woźnica.

Zainteresowane banki nie komentują sprawy. Z nieoficjalnych informacji „PB” z kręgów zbliżonych do sektora bankowego wynika jednak, że pisemna oferta Tonnies Fleisch przewidywała aż 75-procentową redukcję zadłużenia do spłaty, co było dla banków trudne do zaakceptowania.

Tönnies Fleisch także nie chce się wypowiadać na ten temat. Trudno więc ocenić, czy niemiecka firma ciągle jest zainteresowana Dudą-Bis.

Mimo złożonego przez banki w sądzie wniosku o upadłość likwidacyjną Dudy-Bis, zarząd spółki pozostaje jednak optymistą co do przyszłości firmy.

– Nasze prognozy na ten rok przewidują osiągnięcie 325 mln zł obrotów i 16 mln zł zysku netto. Mamy zabezpieczoną ciągłość produkcji i zamierzamy zwiększać zatrudnienie – mówi Krzysztof Woźnica.

Podkreśla, że jego firma jest obecnie w stanie spłacać 700 tys. zł długów miesięcznie. Zarząd Dudy-Bis nie widzi więc podstaw do ogłoszenia upadłości likwidacyjnej firmy i dlatego złożył w sądzie swój własny wniosek upadłościowy, ale z możliwością zawarcia układu – o czym serwis portalspozywczy.pl pisał już w poniedziałek 2 lutego.

Źródło: Puls Biznesu