Monthly Archives: Listopad 2008

Przemyślenia po rozmowie z moim Wujkiem Stanisławem byłym Ratownikiem Górniczym.

Pamiętam jak moja Ciocia zdenerwowana stojąc w oknie czekała na mojego chrzestnego wracającego po pracy z kopalni. Smutne, ale prawdziwe. Tak wygląda życie żony każdego górnika. Nerwy, nieprzespane noce, zamartwianie się czy tej nocy ukochana osoba wróci bez uszczerbku na zdrowiu. 25 lat pracy pod ziemią to kawał czasu. Po 6 latach pracy jako górnik Wujek został Ratownikiem Górniczym.

Szesnaście lat pracy w tym zawodzie uczy bycia twardym, odpornym psychicznie oraz podejmowania szybkich i przemyślanych decyzji.

Praca ratownika górniczego to najgorsza praca z możliwych w kopalni. Wujek pracował w kopalni w Milowicach*

Wypadki na kopalniach zdarzają się bardzo często, pojedyncze jednak nie są nagłaśniane – „pamiętam raz jak po wybuchu ciało jednego górnika wisiało owinięte jak izolacja wokół rury, ciało wyrzucane przez silny wybuch leci jak pocisk z ogromną prędkością”- wspomina Wujek.

Takie niebezpieczeństwa czyhają na górników pracujących w ciężkich warunkach. Głównie te zagrożenia wynikają z głupoty ludzkiej i nieostrożności samych górników. „Ratownicy muszą być jednością. Jedno słabsze ogniwo może na zawsze doprowadzić do kalectwa bądź śmierci”- słowa Wujka bardzo mocno utrwaliły mi się w pamięci.

Katastrofa w Halembie uświadamia nam jak niebezpieczna jest praca górnika. Jak doszło do tej ludzkiej tragedii wyjaśni specjalna komisja. Czy to był błąd ludzki ? Czy aparatura bądź sprzęt nie działał ? O tym dowiemy się w najbliższym czasie.

Wujek Stanisław, który teraz będąc ojcem i od kilku miesięcy dziadkiem odpoczywa na emeryturze, jest człowiekiem o wielkich przeżyciach życiowych i ogromnym doświadczeniu. Dziękuje Bogu, który czuwał nad Nim w czasie tej ciężkiej pracy.

Wujek Stanisław z Żoną

DZIĘKUJE
* W 1973 r. kopalnia „Milowice” (wydobywająca także bentonit, surowiec dla odlewnictwa) została połączona z kopalnią „Czeladź”, w 1976 r. kopalnia „Milowice – Czeladź” została włączona do kopalni „Czerwona Gwardia”; w 1990 r. „Czerwona Gwardia” przyjęła starą nazwę „Saturn”, a w 1996 r. kopalnia została zlikwidowana. – info dzięki sosnowiec. info. pl

Źródło: http://www.sosnowiecfakty.pl

Witam serdecznie wszystkich odwiedzających.

Mam zaszczyt zaprosić chętnych do współpracy z Nami przy tworzeniu witryny. Wystarczy się zarejestrować LINK i już od tego momentu mamy możliwość pisania artykułów. Artykuł podlega ocenie Administratora a następnie jest publikowany na stronie. Każda osoba po rejestracji otrzyma tytuł Felietonisty.

Felietonista – posiada możliwość publikacji, jednak administrator potwierdza jego artykuł zanim trafi na stronę główną.



05. Milowice Jarockich

Wydaje się, że rozgraniczenie wsi milowickiej na dwa majątki, przestaje w praktyce istnieć w połowie XVII wieku, kiedy to dziedzictwo wsi obejmuje potężny ród Jarockich z Jaroszyna herbu Rawicz, których poznaliśmy już w przeszłości jako dziedziców Pogoni.

Marian Kantor – Mirski pisał, że po potopie szwedzkim ludna niegdyś wieś Milowice liczyła jedynie 22 rodziny.

Zapewne z rąk Lipskich w 1651 roku wykupił Milowice Samuel Jarocki. W 1662 roku tenże Samuel już zapewne nie żyje, bo oto w kolejny spór o włości milowickie wstępuje wdowa po nim. Istotą sporu są łąki leżące na prawym, śląskim brzegu Brynicy; o tym, iż łąki takie istniały i należały do Milowic wiemy już z dokumentów XVI-wiecznych. Teraz jednak prawo do nich zgłosił jeden z Mieroszewskich – dziedzic Bogucic i Małej Dąbrówki, który upierał się, iż łąki te należą do niego, a tymczasem „syn Pani Jarockiej z Milejowic przepędza go z gruntów boguckich i bije jego pasterki”.

Syn ów to zapewne Michał Jarocki, którego w innych dokumentach z roku 1671 widzimy jako dziedzica wsi. Z kolejnych dokumentów z roku 1668 wynika, iż Jaroccy posiadali w Milowicach 8 kmieci i nadal płacili czynsz (24 złp) biskupowi krakowskiemu na jego zamek w Siewierzu.

W tym momencie przerwijmy na chwilę nasze informacje o Jarockich, bowiem odnieść się musimy do informacji innych badaczy o losach wsi Milowic w czasie szwedzkiego „potopu”. Marian Kantor-Mirski pisał bowiem:

„Do wojen szwedzkich XVII wieku osada należała do ludniejszych, zaś po roku 1665 pozostało zaledwie 22 rodziny a mianowicie: Skowrońskich, Przybyłków, Łabusiów, Kubasików, Żurków, Przybytniów, Ziarków, Łysków, Graniów, Grabarów, Kałuskich, Ogroszków, Sokołów, Myszków, Kijanków, Madejów, Zychów, Bibrów (Bobrów?), Stojanowiczów, Suwałów, Romańskich i Woskowiczów. W latach 1671 – 1775 zjawili się w wiosce: Michalczyki, Nawroty, Majewscy, Olaszewscy, Grządzielczyki, Cyrańczyki, Magule, Margoty, Wójciki. Czady, Brykały, Kwaczały, Ziajkowie, Sołtysiki, Pilarscy, Jeżowscy, Ładowscy i Magały”.

Chwała temu badaczowi, iż zapewne z ksiąg kościelnych czeladzkich (Milowice nadal leżały w parafii Czeladź), wydobył na światło dzienne nazwiska najstarszych milowiekich rodów. Na jakiej jednak podstawie pisze on, iż przed „potopem” w Milowicach zamieszkiwało więcej rodzin, i jakie to były rodziny – tego już nie wiemy. Być może rzeczywiście „potop”, który przecież dotarł i w te strony, wyrządził Milowicom wiele krzywd: brak jednak na ten temat znanych obecnie relacji. I jak się ma relacja o 8 milowickich kmieciach w 1668 roku do 22 rodzin spisanych przez tego historyka z kronik roku 1665?

Tak jak przed „potopem” tak i po wojnach szwedzkich, w roli dziedziców wsi Milowice występują nadal Jaroccy. W 1725 roku widzimy tam Annę z Jarockich, która już jako wdowa po sędzim siewierskim Janie Adolfie Frankenbergu herbu Grzymała, zapisuje na majętności milowickiej pewne sumy (1000 florenów) kościołowi czeladzkiemu w zamian za dwie msze rocznie odprawiane w intencji jej zmarłego męża.

Jeszcze w 1740 roku, z dokumentów wyjawia nam się Michal Jarocki jako dziedzic wsi, ale zapewne jest to już jeden z ostatnich Jarockich, którzy władali Milowicami. W tym miejscu bowiem trop Jarockich urywa się w dokumentach, a na widowni pojawia się Andrzej Wójcicki, który w 1772 roku trzyma Milowice, jako spadek po swej trzeciej żonie Katarzynie Grudzińskiej. Zapewne wspomniana pani Katarzyna, przez bliżej nam nie znane koligacje, reprezentowała spuściznę Jarockich. Andrzej Wójcicki, tytułowany cześnikiem owruckim, jest zapewne krewnym Teodora Wójcickiego – burgrabiego krakowskiego (znanego nam już jako właściciela polowy wsi Pogonja) i jego syna Józefa – wójta czeladzkiego. W czasach panowania Wójcickiego, jak wynika ze spisów przeprowadzonych w latach 1787 – 1788, w Milowicach w 23 domach mieszkało 158 ludzi. Na podstawie zebranych relacji M. Kantor-Mirski zapisał:

„Do roku 1720 Milowice posiadały przepiękny dwór modrzewiowy, obok którego rozłożony był nie lada folwark z młynem, gorzelnią i browarem. Ostatnim młynarzem był Józef Józiński, a ostatnim ekonomem na folwarku kajetan Ściślicki. Do wioski należała również karczma Trzciniec, stojąca od wieków w stronie wschodniej na rozstaju dróg wiodących na Pogoń, Sosnowiec i Czeladź.”

Niestety, badacz piszący te słowa, nie podał nam z jakich źródeł korzystał przy opisaniu milowickich majętności, i jakich to lat dotyczyły jego zapisy o ostatnim ekonomie i młynarzu. Zapewne jednak odnoszą się one nie do XVIII wieku, a I połowy wieku XIX.

Ale i bez względu na te nasze uwagi, fakty przytoczone przez badacza, rzucają nieco więcej światła na życie codzienne mieszkańców Milowic w wieku XVIII. O młynie i o karczmie w Milowicach pisał już Jan Długosz. Teraz dowiadujemy się o gorzelni i browarze, a przecież jeszcze część milowiczan zapewne korzystała także z bogactwa, jakie niosła ze sobą Brynica, rzeka pełna ryb szlachetnych i drapieżnych (w tym czasie czeladzianie odławiali w Brynicy nawet szczupaki) zaś z różnych innych źródeł docierają do nas wiadomości, iż na terenie Milowic funkcjonowały olbrzymie stawy rybne; staw zwany Sołtysim stanowił np. własność wspominanego Paczka – pierwszego znanego z nazwiska sołtysa. Stawy takie, zwane wówczas „sadzawkami”, istniały także w innych punktach wsi; wykorzystywano przy tym kręte zakola Brynicy.

W roku 1792 Milowice są już własnością Franciszka Grabiańskiego, tegoż samego, który nieco wcześniej kupił już sobie część Pogoni. Po upadku Księstwa Siewierskiego Grabiańscy nadal byli w posiadaniu Milowic, które dopiero w 1820 roku syn Franciszka – Wawrzyniec sprzedał Józefowi Błeszyńskiemu z Wojkowic Kościelnych. I ten to właśnie dziedzic był sprawcą prawdziwej rewolucji przemysłowej, jaka wkrótce ogarnąć miała spokojną dotąd, od wieków żyjącą z roli wieś nadbrynicką Milowice.

Źródło: http://e-sosnowiec.pl/