Monthly Archives: Październik 2005

W Sosnowcu na poszukiwaniu złota znają się jak nigdzie. Dzięki tym zdolnościom polskie siatkarki od dwóch lat są najlepsze w Europie. A trener Andrzej Niemczyk bez dziewcząt ze Szkoły Mistrzostwa Sportowego nie może wyobrazić sobie reprezentacji. Podczas ostatnich mistrzostw Europy w Chorwacji w kadrze grało aż sześć wychowanek sosnowieckiej Szkoły Mistrzostwa Sportowego. Aleksandra Przybysz, Agata Mróz, Izabela Bełcik, Katarzyna Skowrońska, Natalia Bamber i Sylwia Pycia przeszły wcześniej twardy sosnowiecki reżim. Ich zdjęcia zdobią teraz ściany szkoły, a dla młodych uczennic są dodatkową zachętą do dalszej pracy i nauki. Byłe uczennice pamiętają zresztą o swojej szkole. Przed wyjazdem do Chorwacji reprezentantki odwiedziły SMS. – Już z Zagrzebia wysłały nam pocztówkę, wszystkie się na niej podpisały – mówi Stanisław Binkiewicz, wieloletni dyrektor sosnowieckiej SMS. Trener Niemczyk bywa w SMS-ie bardzo często. Zaraz po mistrzostwach w Chorwacji szkoleniowiec wpadł do Sosnowca, każdej z uczennic pokazał złoty medal, opowiedział o zwycięskim turnieju. – W SMS-ie jestem, kiedy tylko mogę, ale nic w tym dziwnego. Z dyrektorem Binkiewiczem znamy się kupę lat, graliśmy przeciwko sobie w lidze, studiowaliśmy razem, mieszkaliśmy w jednym pokoju w akademiku – mówi Niemczyk.

Strzał w dziesiątkę

Przeciekający dach, zniszczony parkiet, kapiąca wszędzie woda, rozpadająca się boazeria. Hala sportowa w Sosnowcu Milowicach jeszcze na początku lat 90. chyliła się ku upadkowi. Wszystko wskazywało na to, że niegdyś siatkarskie centrum kraju, twierdza mistrzowskich drużyn Płomienia Milowice przestanie istnieć. Traf chciał, że w kraju poszukiwano akurat siedziby dla powstającej szkoły mistrzostwa sportowego, która miała szkolić młodziutkie siatkarki. Dwójka sosnowieckich szkoleniowców zaangażowała się w ratowanie hali. – Od dziecka znamy się z trenerem Waldkiem Wspaniałym oraz z ówczesnym prezydentem Sosnowca Michałem Czarskim. Wszyscy wychowaliśmy się w Sosnowcu. Zaproponowaliśmy prezydentowi ideę stworzenia w Milowicach siatkarskiego ośrodka. Pomysł został kupiony – opowiada Binkiewicz. To był strzał w dziesiątkę. Obecnie wyremontowany obiekt jest kuźnią polskiej siatkówki, a wychowanki miejscowej szkoły to podpora najlepszej reprezentacji w Europie! Pierwszy rok zaczęło ledwie 10 uczennic. Przez pierwszy miesiąc uczyły się w Międzybrodziu. W tym czasie sosnowiecką halę remontowano, pomieszczenia wokół niej przebudowano na internat, stołówkę, kuchnię, klasy szkolne i gabinety odnowy. Obecnie w SMS-ie uczy się 30 dziewcząt. Są tu niepubliczne gimnazjum i liceum ogólnokształcące. W tym roku szkoła obchodzi 10-lecie istnienia.

Na początek mleko z sosem tabasco

Proces naboru jest nieco skomplikowany. Najpierw selekcja odbywa się w poszczególnych regionach, potem reprezentacje województw stawiają się na centralne spotkanie. Przed kilku dniami taki mityng odbył się w Miliczu, gdzie reprezentacje 16 województw rozegrały 48 meczów. Wyłoniono grupę prawie 30 dziewcząt. W Sosnowcu już zacierają ręce, bo talentów nie brakowało, jest kilka 14-latek o wzroście ponad 190 cm! Można też spróbować sił samemu. Wystarczy, że absolwentki gimnazjów zajrzą na stronę internetową szkoły, a w tabeli znajdą wszystkie kryteria naboru. Punkty można obliczyć samemu – za oceny w szkole, za szybkość, skoczność, a nawet za wzrost (powyżej 185 cm – maksymalna liczba punktów). Na dziewczyny czeka w szkole uroczyste pasowanie, ale i mniej oficjalny siatkarski chrzest. Siatkarki popisują się wtedy śpiewem i tańcem, muszą też bez mrugnięcia okiem wypić szklankę specjalnie na tę okazję przygotowanego napoju. Ostatnio było to połączenie mleka i sosu tabasco! Dziewczyny przyjeżdżają do Sosnowca z całej Polski – ze Złotowa, Białegostoku, Szczecina, Warszawy czy Wrocławia. – Początki były trudne. Tęskniłam za domem. Często płakałam mamie do słuchawki. Na szczęście zagraniczne wyjazdy polepszały nastrój – mówi pochodząca z Malborka Izabela Bełcik, rozgrywająca złotej reprezentacji. Joanna Staniucha, kapitan bielskiego BKS-u Stali, do Sosnowca trafiła z maleńkiej mieściny w samym sercu Puszczy Goleniowskiej. – Na początku było ciężko. To była prawdziwa szkoła charakteru, nauka życia. Tam wszystko było podporządkowane sportowi – mówi. Szkoła nie widocznie jednak taka straszna, bo Joanna poleciła SMS swojej młodszej siostrze Natalii, która od dwóch lat także uczy się w Sosnowcu. – Gdyby się siostra tu na czymś sparzyła, toby mi raczej tej szkoły nie polecała. Jest ciężko, ale bez przesady – opowiada 17-latka. – Mamy już sporo „Złotek” z SMS-u, a do kadry na pewno dołączą następne. Może za wcześnie mówić o wielkich talentach, ale kilka dziewczyn z obecnego rocznika ma znakomite warunki fizyczne i na dodatek i świetnie pracują. Moim zadaniem jest przygotować je jak najbardziej wszechstronnie, hartować ich charakter i wolę walki – mówi trener SMS-u Andrzej Urbański. Ostatnio w Polsce najgłośniej zrobiło się o kolejnej wychowance sosnowieckiej szkoły. Gabriela Wojtowicz pochodzi z Rzeszowa, ma już za sobą pierwsze powołanie do reprezentacji od trenera Niemczyka. Dziewczyna ma dopiero 16 lat, a już 203 cm wzrostu. – To pierwsza „dwumetrówka” w historii polskiej siatkówki – zachwyca się trener Niemczyk, który uważa, że Gabi może być podstawową zawodniczką naszej reprezentacji na olimpiadzie w Pekinie. Zawodniczka ma też szansę zostać jedną z najwyższych siatkarek globu. – Wciąż rosnę! – podkreśla. Co zatem z łóżkami w sosnowieckim SMS-ie? – Są zaprojektowane do wzrostu 210 cm. Ale dla Gabrysi, jakby co, zrobimy nowe – uśmiecha się dyrektor Binkiewicz.

Treningi nawet po kolacji

W SMS-ie nad przyszłością dziewcząt pracuje cały sztab ludzi: nauczyciele kilkunastu przedmiotów, trenerzy, psychologowie, bibliotekarka, kucharki, także ksiądz katecheta. Siatkarki muszą pilnować nauki. – Dziewczęta przychodzą czasami z wielkimi brakami, a potem robią szalone postępy. Klasy sa malutkie, więc nauczyciele mogą dotrzeć do każdego ucznia. Poznajemy ich braki, problemy. To wszystko procentuje – mówi Maria Leśniewska, nauczycielka chemii, która w sosnowieckiej szkole pracuje już osiem lat. W 2001 r. milowicka SMS zajęła w regionie pierwsze miejsce za wyniki maturalne swoich wychowanek. – Niektórzy patrzyli na te wyniki z ironią, ale ostatnie sprawdziany oceniane przez niezależnych nauczycieli tylko to potwierdziły – z dumą mówi dyrektor Binkiewicz. O życiu prywatnym dziewczyny raczej muszą zapomnieć. O siódmej jest pobudka. Potem śniadanie, a już o ósmej początek lekcji. Osiem godzin nauki, co drugi dzień w tym czasie są treningi. Zajęcia w sali odbywają się nawet po kolacji. Ciężko tu wykroić choćby chwilę czasu dla siebie. – Tylko w niedzielę uda się coś zorganizować, bo w soboty zwykle są mecze – mówi licealistka Natalia Staniucha. Pierwszy zespół SMS-u gra w I lidze i zajmuje obecnie czwarte miejsce, natomiast SMS II jest szósty w rozgrywkach II ligi. – Cieszy mnie, że dziewczyny potrafią wygrywać mecze z czołowymi zespołami pierwszej ligi, gdzie grają zawodniczki starsze, z doświadczeniem w ekstraklasie – podkreśla trener Urbański. Szkoła stara się rekompensować uczennicom brak wolnego czasu. – Przynajmniej raz w miesiącu organizujemy wypady do kina, teatru, opery czy nawet filharmonii – zapewnia dyrektor Binkiewicz. Dziewczyny mają wpływ na wybór repertuaru. – Jedna grupa wybrała się na amerykański film „Czarownica”, a druga na polskiego „Komornika”. Byłyśmy też w sosnowieckim muzeum na pięknej wystawie grafik Goi – wyliczają dziewczyny. W grę wchodzą seanse wczesnym wieczorem, bo najpóźniej o godz. 23 dziewczyny muszą być w łóżkach. Trenerzy gaszą wtedy światło. – Czasami te starsze nieco się buntują, wolałyby późniejszą porę, ale na przepisy nie ma rady – uśmiechają się pedagodzy. – Staram się przygotowywać je do dorosłego życia. Tłumaczę, że kiedy niebawem podpiszą zawodowy kontrakt, wtedy wszyscy będą już tylko wymagali – mówi Urbański. Niemczyk potwierdza: – Reżim w SMS-ie musi być. Co z tego, że zawodniczka będzie dobrze grała, jak będzie słaba psychicznie? A szkoła uczy je twardości. Poza tym niech pamiętają, że SMS oferuje dziewczynom warunki do skończenia szkoły, zrobienia studiów. To dziś dla sportowców prawdziwy komfort. Niemczyk zapowiada, że nadal będzie częstym gościem w Milowicach. – Cała polska liga opiera się dziś na wychowankach SMS-u. Ta szkoła ratuje polską siatkówkę – podkreśla szkoleniowiec.

Najważniejsze sukcesy wychowanek Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Sosnowcu:

złoty medal ME seniorek, Chorwacja 2005 (6 wychowanek SMS-u w składzie)
złoty medal ME seniorek, Turcja 2003 (5)
brąz ME juniorek, Turcja 1996 (5)
brąz ME kadetek, Słowacja 1997 (11)
brąz Światowych Igrzysk Młodzieży, Rosja 1998 (11)
złoto ME kadetek, Polska 1999 (11) złoto Olimpijskich Dni Młodzieży, Dania 1999 (11)
brąz ME juniorek, Szwajcaria 2000 (11)
srebro ME kadetek, Czechy 2001 (9) brąz MŚ kadetek, Chorwacja 2001 (8)
złoto ME juniorek, Chorwacja 2002 (9) brąz MŚ juniorek, Tajlandia 2003 (9)

źródło: Piotr Płatek:„Siatkarska Szkoła Mistrzostwa Sportowego w Sosnowcu wychowuje najlepsze zawodniczki w Europie”, gazeta.pl