Monthly Archives: Lipiec 2003

Nie wszyscy mają szansę na wakacyjny wyjazd. Wielu będzie musiało pozostad w miejscu zamieszkania i najwyżej zadowolid się wyjazdem nad wodę. Okazuje się jednak, że w pobliżu też można sobie zorganizowad przyjemne wakacje. Przekonują o tym mieszkaocy jednego z budynków przy ul. Baczyoskiego w Milowicach. W trzypiętrowym budynku mieszkają od niedawna. Niegdyś był to hotel robotniczy, ale po remoncie zrobiło się przytulnie. W podziemiach zostało sporo miejsca, wprost idealnego do zagospodarowania. Młodym ludziom spodobała się suszarnia. – To pomieszczenie wydało nam się ciekawe z uwagi na wielkośd – mówi Artur Szewczyk. – Wynieśliśmy niepotrzebne sprzęty. Stare drzwi, pudełka i inne klamoty złożyliśmy za filarem. Wkręciliśmy żarówki, przynieśliśmy stół i krzesła. Zaczęliśmy przychodzid tu codziennie. Wkrótce w suszarni pojawił się stół do tenisa stołowego. Podpięli mały magnetofon. Sąsiad przyniósł urządzenie do treningu siłowego, które zaczęło byd oblegane. Teraz lokatorzy myślą o sprowadzeniu gry „w piłkarzyki”. Często przesiadują w suszarni do późna w nocy. – Przychodzimy tu codziennie – mówi 22-letnia Magda Chmiel. – Gdy nudzi się gra w pingponga, gramy w warcaby lub szachy czy w karty. Zawsze można posłuchad muzyki lub podwiczyd. Towarzystwo jest miłe, tylko mama nie pozwala mi zbyt długo siedzied w suszarni, bo jest wilgod… Lokatorzy chcą w jeszcze większym stopniu zagospodarowad to miejsce. Marzą o tym, by stało się klubem osiedlowym. Trzeba pomieszczenie pomalowad i ocieplid, a na to potrzebne są pieniądze.

Letnie gry i zabawy mają wielu entuzjastów.

– Chcielibyśmy, by to miejsce stało się klubem dla ludzi zainteresowanych sportem, rozwojem osobistym i fizycznym – podkreśla Teresa Graba. – Jeśli doprowadzimy lokal do ładu, to będzie wręcz idealne miejsce, nie tylko zresztą na sezonowe rozrywki. (łuk) – Dziennik Zachodni

Kilkanaście lat temu kopalnia „Milowice” (nazywana też „Milowice-Czeladź”, a w latach 1980-1989 ,Czerwona Gwardia”), zakooczyła działalnośd. Zburzono zabytkowy szyb ,Wiktor”, a po miejscu fedrunku nie został żaden ślad. Mieszkaocy zastanawiają się, czy jest szansa, by jakoś upamiętnid to miejsce.
Metalowe rury to jedyny ślad po sztandarowym ongiś zakładzie. – Dzielnica Milowice ma bogatą, blisko dziewiędsetletnią historię, godną upamiętnienia – przypomina ksiądz Leonard Sobczyk, proboszcz miejscowej parafii. – Kopalnia w świadomości mieszkaoców istniała od „zawsze”, Milowice były kiedyś osadą typowo górniczą. Może przy okazji jubileuszu dzielnicy, który przypada za 2 lata, warto jakoś upamiętnid tutejszą kopalnię? Węgiel w Milowicach wydobywano znacznie wcześniej, niż w innych dzielnicach Sosnowca. Według dziewiętnastowiecznego historyka, Hieronima Łabędzkiego, już w 1822 roku odkryto tu pokłady węgla kamiennego. Wydobycie utrudniała nieregularnośd węglowych pokładów, a także przypływ wody z Brynicy. Początkowo kopalnia dostarczała węgiel do miejscowej huty cynkowej. W 1830 roku zatrudniała 66 robotników. Po czasowym zatrzymaniu wydobycia, górnicy wrócili do Milowic 11 lat później. W 1895 roku majątek zakładu przejęła francusko-belgijska spółka akcyjna Towarzystwo Kopalo i Zakładów Hutniczych Sosnowieckich. – Wówczas spółka stała się największym przedsiębiorstwem w Zagłębiu. Znakomicie prosperowała też w okresie międzywojennym. Po drugiej wojnie światowej był to sztandarowy zakład tej części miasta. Uważam, że należy go upamiętnid, przynajmniej wmurowaniem pamiątkowej tablicy pamiątkowej – twierdzi Bartosz Bereszko, działacz społeczny z Milowic.
Zabytkowy szyb „Wiktor” z XIX wieku mógłby posłużyd jako skansen dla wycieczek turystycznych. Wielu mieszkaoców dzielnicy do dziś nie może przyzwyczaid się do widoku ulicy Baczyoskiego, pozbawionej kopalnianych obiektów.

Metalowe rury to jedyny ślad po sztandarowym ongiś zakładzie.

– Tam, gdzie kiedyś była kopalnia, dziś rosną tylko chaszcze. Częśd tego terenu przekazano prywatnym firmom. Co stanie się z resztą? – zastanawia się Artur Szewczyk z Milowic. – Brakuje jakiegokolwiek śladu, że w miejscu tym wydobywano węgiel. Kopalnia żyje jednak w sercach mieszkaoców Milowic. Wielu wspomina ją z prawdziwym sentymentem, bo przepracowali tam wiele lat – dodaje brat Artura, Bartosz Szewczyk. ŁUKASZ PODLEJSKI – Dziennik Zachodni

W mieście jest ich kilkadziesiąt, z reguły przerzucone są nad rzecznymi korytami. Wiele z nich jest na drogach o dużym natężeniu ruchu. Od lat nieremontowane, mogą stad się niebezpieczne. Jeden z takich mostów niepokoi mieszkaoców Milowic.

Graniczny most przy ul. Baczyńskiego w Milowicach
z żadnej strony nie wygląda dobrze.

– Stan techniczny mostu jest opłakany – twierdzi Bartosz Bereszko, działacz społeczny. -Przęsła są bardzo zniszczone, nawierzchnia pokryta dziurami, poręcze zardzewiałe i powyginane. Tu może dojśd do wypadku, nie tylko z udziałem kierowców, ale także pieszych. Dlaczego nikt nie remontuje takich obiektów? Mimo że leży niemal na granicy z Katowicami, to nie można zapominad, że jest integralną częścią naszego miasta.
Pracownicy Zespołu Zarządzania Drogami i Ruchem Drogowym stan obiektu oceniają jako dostateczny. Po przeglądzie wskazano jednak pewne zadania remontowe, których realizacja wydaje się niezbędna.
– Najbardziej zniszczone są elementy narażone na bezpośrednie działanie czynników atmosferycznych, to jest: urządzenia dylatacyjne, barierki ochronne oraz rury dla przewodów – mówi Wojciech Guzik, kierownik Zespołu. – Ponadto w nawierzchni jezdni występują ubytki, a sam chodnik jest częściowo porośnięty trawą. Tak jak we wszystkich obiektach obciążonych dynamicznie, tak i w tym obiekcie mostowym występuje niszczenie izolacji, a co za tym idzie, stopniowe niszczenie elementów konstrukcyjnych.
Na razie milowicki most podobno nie zagraża bezpieczeostwu użytkowników, ale jeśli powstaną kolejne uszkodzenia, będzie musiał zostad wyłączony z eksploatacji. Czekają go bieżące prace konserwacyjne i remontowe. Wiadomo, że przeglądy mostów, wiaduktów, kładek dla pieszych i przejśd podziemnych odbywają się co roku. W Sosnowcu jest ich 83. Na podstawie rezultatów tych przeglądów tworzy się plan remontów bieżących i kapitalnych.
W ciągu najbliższych czterech lat w Sosnowcu zmodernizowanych zostanie pięd mostów na drogach krajowych i powiatowych, wykona się remont kapitalny jednego przejścia podziemnego i remonty dwóch kładek dla pieszych.
– Obiekty inżynierskie budowane w przeszłości nie spełniają warunków wynikających z obecnie obowiązujących przepisów w zakresie transportu ciężkiego. Większośd obiektów wymaga modernizacji, zwiększających ich nośnośd użytkową. Prace tego typu wymagają sporych nakładów finansowych – podkreśla Wojciech Guzik.

ŁUKASZ PODLEJSKI – Dziennik Zachodni